Resuscytacja dzieci przez osoby postronne

Ciekawostki

Resuscytacja dzieci przez osoby postronne

Autor: Jędrzej Sarnecki

Opracowanie na podstawie: Naim MY, Burke RV, McNally BF i wsp. Association of Bystander Cardiopulmonary Resuscitation With Overall and Neurologically Favorable Survival After Pediatric Out-of-Hospital Cardiac Arrest in the United States A Report From the Cardiac Arrest Registry to Enhance Survival Surveillance Registry. JAMA Pediatr 2017;171(2):133-141.

 

Dotychczas zebrano niewiele danych dotyczących częstości i efektów resuscytacji dzieci i nastolatków podejmowanej przez świadków zdarzenia. Szacuje się, że w Stanach Zjednoczonych u ponad 5000 dzieci rocznie dochodzi do nagłego zatrzymania akcji serca poza szpitalem, a resuscytacja krążeniowo-oddechowa jest wykonywana jedynie u ok. 1/3 z nich. Równocześnie dane dotyczące dorosłych świadczą, że pomoc udzielona przez osoby postronne w tej sytuacji stanowi istotny czynnik poprawiający rokowanie. W celu scharakteryzowania resuscytacji krążeniowo-oddechowej u dzieci podejmowanej przez osoby postronne oraz oceny jej efektów, a także aby porównać wyniki pacjentów, u których wyłącznie uciskano klatkę piersiową, z danymi osób, u których zastosowano konwencjonalną resuscytację, Naim i wsp. przeanalizowali dane zebrane w amerykańskim rejestrze incydentów nagłego zatrzymania akcji serca (Cardiac ArrestRegistry to Enhance Survival, CARES), prowadzonym przez CDC (Centers for Disease Control and Prevention).

W ramach tego retrospektywnego badania, którego wyniki ukazały się w 2017 r. na łamach JAMA Pediatrics, zebrano dane z CARES dotyczące 3900 dzieci i nastolatków w wieku < 18. roku życia (59% niemowląt; 60% dziewczynek), u których w latach 2013-2015 wystąpiło nagłe zatrzymanie krążenia poza szpitalem, niezwiązane z urazem. W badaniu nie uwzględniano informacji dotyczących przypadków, w których obecne były pewne znamiona śmierci, takie jak stężenie pośmiertne czy plamy opadowe, gdy zastosowano procedurę DNR (ang. do not resuscitate), oraz sytuacji, w których zatrzymanie krążenia miało miejsce w obecności ratownika.

Całkowita przeżywalność w analizowanej kohorcie wynosiła 11,3%, natomiast korzystną ocenę neurologiczną przy wypisie ze szpitala stwierdzono u 9,1% pacjentów. U 1814 z 3900 dzieci, u których doszło do zatrzymania krążenia poza szpitalem, została podjęta resuscytacja krążeniowo-oddechowa przez świadków zdarzenia i była ona związana, niezależnie od innych czynników, z poprawą przeżywalności (przeżywalność w tej podgrupie wynosiła 13,2%; aOR 1,57, 95% CI: 1,25-1,96) oraz z częstszym korzystnym wynikiem oceny neurologicznej przy wypisie ze szpitala (10,3%; aOR 1,50, 95% CI: 1,21-1,98) niż w przypadku braku interwencji (w tych przypadkach przeżywalność wynosiła 9,5%, a korzystne wyniki oceny neurologicznej stwierdzono u 7,59% pacjentów).

Analiza danych dotyczących przypadków, w których znany był typ resuscytacji (n = 1411), wykazała, że u 49,4% dzieci zastosowano ucisk klatki piersiowej oraz wentylację, natomiast u 50,6% wyłącznie to pierwsze. Obydwa typy interwencji były związane z większą przeżywalnością w porównaniu z brakiem resuscytacji, natomiast w analizie wieloczynnikowej wyłącznie konwencjonalna resuscytacja wiązała się (niezależnie od innych zmiennych) z istotnie statystycznie wyższym odsetkiem pacjentów wypisywanych z korzystną oceną neurologiczną w porównaniu z brakiem resuscytacji. Największy wpływ typu resuscytacji na wyniki odnotowano wśród niemowląt, u których wyłączne uciskanie klatki piersiowej nie wiązało się z lepszymi wynikami niż brak resuscytacji, natomiast uciskanie klatki piersiowej i wentylacja poprawiały zarówno przeżywalność, jak i wyniki oceny neurologicznej przy wypisie.

Jak podsumowują autorzy publikacji, resuscytacja krążeniowo-oddechowa u dzieci podejmowana poza szpitalem przez świadków zatrzymania krążenia wiąże się z poprawą przeżywalności.